Kreatywność na zawołanie – Todd Henry [moje spojrzenie na]

10 maja 2015

Todd Henry - Kreatywność na zawołaniejpg

Todd Henry – Kreatywność na zawołaniejpg

Jak być kreatywnym na zawołanie?

Witam, Adam Kopeć z portalu Magia Książek. Dzisiaj kilka słów o książce Todd’a Henry’ego „Kreatywność na zawołanie”. Jak być kreatywnym według Todda? Przede wszystkim w tej książce znajdziesz dużo elementów o zarządzaniu sobą w czasie. Jeśli Twój czas pochłaniany jest przez czynności niezwiązane z kreatywnością, takie które wysysają z Ciebie energię, to oczywiste jest, że nie masz czasu na bycie kreatywnym. Nie masz energii na bycie kreatywnym. Na przykład zbyt częste sprawdzanie maili, nic nie wnoszące spotkania, bezmyślne przeglądanie internetu – nie pomogą Ci w byciu kreatywnym.

Pierwszymi elementami, o których mówi Todd, jest właśnie zarządzanie sobą w czasie. On tego tak nie ujmuje, ale są to te elementy, które właśnie znajdziesz w zarządzaniu sobą w czasie, bo musisz przede wszystkim znaleźć czas na bycie kreatywnym. Przynajmniej jedna godzina nieprzerwalnego myślenia twórczego w tygodniu minimum. To bardzo ważne- żeby znaleźć czas na to, co dla Ciebie najważniejsze.

To zwraca uwagę na to, że dzisiejsze korporacje nie pozwalają na górki i spadki, a właściwie na górki jak najbardziej, ale nie pozwalają na spadki. Dlatego wielu ludzi kreatywnych nie przemęcza się, żeby utrzymywać w miarę stabilny poziom jeśli chodzi o kreatywność. Jest to związane z tym, że angażują się słabiej w to, co wykonują i są tak naprawdę mniej kreatywni niż potrafiliby być. Jeśli by odpowiednio zarządzali swoim skupieniem – tym co jest dla nich najważniejsze, jakie elementy, na których chcą się skupić, tak aby odpowiednio zarządzali swoim czasem – żeby mieć czas na tą nieskrępowaną kreatywność. Czasami wręcz bezmyślną, żeby generować pomysły, żeby przyzwyczaić się do generowania pomysłów różnego rodzaju.

Czas, energia powiązane są ze sobą. Trzeba mieć siłę, żeby rzeczywiście realizować to, na czym się skupisz. Todd podaje różne metody, które się sprawdzały w jego wypadku i sprawdzały się w wielu książkach, które on przeczytał. Wybrał te, które są jego zdaniem najlepsze.

Dla mnie najciekawszym elementem, na który zwróciłem uwagę, był element związany z notowaniem. Taka prosta rzecz, ale chodzi o to, że nie notujesz tego co np. przeczytasz w książce, co usłyszysz na przemowie, na szkoleniu, ale notujesz własne myśli. Tak jakbyś prowadził dialog, czy to z autorem książki, czy to z trenerem, który występuje na scenie, bo to Twoje myśli są najważniejsze. Twoje pomysły są najważniejsze i ważne żebyś notował swoje pomysły, bo nawet nie wiadomo jak wiele pomysłów nie jest realizowanych przez to, że są zapomniane, że nie zostały zapisane i uciekły z pamięci, więc nigdy nie będą zrealizowane. Więc ważne jest notowanie własnych pomysłów i własnego dialogu.

Jeśli nie zgadzasz się z autorem książki, to jak najbardziej jest to świetny powód, żeby zrobić notatkę, zapisać swój punkt widzenia. Nie musisz się zgadzać ze wszystkimi . To nie jest Twoim obowiązkiem. Twoim obowiązkiem jest, jeśli chcesz być kreatywny, tworzenie kreatywnych pomysłów. Więc często nie będziesz się zgadzał z innymi, bo kreatywność to wyjście poza standardy, poza strefę komfortu – wymyślenie czegoś nowego. Więc żeby się do tego przygotować, Todd Henry zebrał najlepsze pomysły, które mogą Ci w tym pomóc.

Guru Kultu..ry – Michał Wawrzyniak [moje spojrzenie na]

5 marca 2015

Guru kultu..ry - Michał Wawrzyniak

Guru kultu..ry – Michał Wawrzyniak

Czego potrzeba do zbudowania unikalnego biznesu?

Dzisiaj chcę porozmawiać o książce Michała Wawrzyniaka „Guru Kultu..ry”, czyli 6 etapów jak zbudować unikalny biznes. Te 6 etapów to: lepsza wersja Ciebie, szersze pole widzenia, daleka droga na szczyt, wyznawcy, propaganda i ciągła edukacja.

Zacznijmy od lepszej wersji siebie. To, gdzie jesteś teraz, jakie masz dochody, związek, biznes, to w głównej mierze Twoja zasługa – efekt Ciebie, to jakie masz umiejętności, zdolności, jakie masz nastawienie. I jeśli chcesz więcej dochodów, lepszy związek, lepszy biznes, musisz zacząć od pierwszego etapu, od lepszej wersji siebie, co jest związane z edukacją, czyli niby z szóstym dopiero etapem, ale tam jest napisane: „Ciągła edukacja”.

Musisz się uczyć edukować na samym początku swojej drogi, w środku, na koniec i cały czas dalej, bo jeśli przestaniesz się uczyć, przestaniesz się edukować, szkolić, to zostaniesz w miejscu, czyli tak naprawdę zaczniesz się cofać, ponieważ świat cały czas idzie do przodu. Jeśli zaczniesz się rozwijać, budować lepszą wersję siebie, to w tym momencie poszerzy Ci się pole widzenia: zobaczysz więcej możliwości, wyzwań, okazji, bo czeka Cię daleka droga na szczyt.

Na przykładzie Michała Wawrzyniaka. On, żeby zbudować swój unikalny biznes, potrzebował 7-miu lat, to jest około 30 lat życia wcześniej. To jest właśnie daleka droga i na tej dalekiej drodze, żeby dotrzeć na szczyt, będziesz potrzebował wyznawców, czyli ludzi, którzy czegoś chcą od Ciebie. Czasem chcą iść w tym samym kierunku, wspierać Cię i podążać za Tobą, czasami Ci pomagać.

Żeby zbudować grono wyznawców, potrzebujesz propagandy. Potrzebujesz mówić, jakie masz zasady i przede wszystkim stosować się do nich, bo jak mówi takie krótkie powiedzenie: „Monkey see, monkey do”. Ludzie nie są daleko od małp. Oni będą reagować bardziej na to, co robisz, jak to robisz niż na to, co mówisz, więc musisz sam świecić przykładem. Musisz sam pokazywać, że jesteś spójny z tym co mówisz, jakie głosisz zasady.

I na samym końcu – ciągła edukacja. Na każdym z tych kroków, potrzebna Ci będzie edukacja, żeby budować grono wyznawców, żeby szerzyć propagandę, żeby poszerzać pole widzenia, żeby dojść na szczyt. Dlatego jeśli chcesz zbudować unikalny biznes, mogę Ci polecić książkę Michała Wawrzyniaka „Guru Kultu..ry” na dobry początek drogi.

Jak wychować szczęśliwe dziecko – John Medina [Moje spojrzenie na]

25 lutego 2015

John Medina - Jak wychować szczęśliwe dziecko

John Medina – Jak wychować szczęśliwe dziecko

Czego potrzeba byś miał szczęśliwe dziecko?

Dzisiaj chcę porozmawiać o książce John’a Mediny „Jak wychować szczęśliwe dziecko?”. Pierwszy, najważniejszy warunek, to być szczęśliwym rodzicem, czyli musisz zadbać o dobry związek ze swoim partnerem i tutaj dwie rzeczy, na które chcę zwrócić uwagę: to regularny seks i równy podział obowiązków domowych.

W naszym społeczeństwie, to kobieta wykonuje więcej prac domowych, 70-80% a nawet więcej procent spada na głowę kobiety. Co taki nierówny podział powoduje? Frustrację, czyli też spadek poziomu szczęścia, a jeśli czasem pomożesz pozmywać naczynia, to tu się bardziej to wyrównuje i w związku z tym Twój związek jest bardziej szczęśliwy, a także Twoje dziecko jest bardziej szczęśliwe.

W dalszej kolejności trzeba zadbać o emocje, o ich rozpoznawanie u dziecka i ich nazywanie. Dziecko uczy się otaczającego świata i uczy się go przede wszystkim od Ciebie i przez Ciebie. Więc jeśli mu pomożesz rozpoznawać emocje, które czuje: smutek, złość, frustrację, zazdrość, szczęście, radość, satysfakcję, to później lepiej sobie poradzi z tymi emocjami. Już samo to, że umie je nazwać, jest bardzo ważne. Z emocjami musi sobie umieć radzić, a jak je nazwiesz, to łatwiej jest mu sobie z nimi poradzić.

Dochodzimy do tego, że tłumaczysz dziecku, czyli to jest ten kolejny element, o którym dużo mówi John Medina, że z dzieckiem trzeba rozmawiać, zauważać je, akceptować jego potrzeby, jego zdanie i przede wszystkim znowu – trzeba z nim rozmawiać. Według John’a Mediny to jest ok. 2100 słów na godzinę. Wydaje się, że jest to bardzo dużo słów, ale jeśli zaczniesz dziecku opowiadać wszystko o otaczającym go świecie, to staje się bardzo mało. Opowiadasz najprostsze rzeczy: że wstał dzień, że ptaszki za oknem śpiewają, że tu sobie kuku zrobiło… Opowiadasz rzeczy oczywiste, które się dzieją w danym momencie.

Pamiętaj, dziecko poznaje świat, uczy się go i tego co jest oczywiste dla Ciebie. Dla dziecka to jest niemalże wszystko nowe. Ono te rzeczy poznaje, chłonie je przez Ciebie i jeśli mu pomożesz, to stanie się szczęśliwsze i tutaj kolejny aspekt… Większość rodziców chce, żeby ich dziecko było dobre, a żeby dziecko było dobre, to najważniejszym elementem są zasady i obowiązujące za nie kary. Dziecko musi znać jasno postawione zasady i trzymać się ich, a rodzic musi karać. Kary muszą być przede wszystkim konsekwentne i szybkie, czyli wykonane zaraz po tym niechcianym uczynku dziecka. Po tym jak nabroi, bo im dalej oddalamy ten czas od zdarzenia do kary, tym ta kara jest mniej efektywna.

Dla mnie jeszcze istotne jest to, jak wychować mądre dziecko. Tutaj rzecz mniej oczywista – chwalisz za pracę, za włożony wysiłek. Nie za to, że dziecko jest zdolne, bo badania naukowe pokazują, że dziecko, które jest chwalone za zdolność, mniej się uczy, mniej chętnie podejmuje wyzwania. Jeśli chwalisz za wysiłek, to dziecko bardziej będzie się starało, żeby się czegoś nauczyć, coś zrobić. Wtedy sobie łatwiej poradzi w życiu, bo nie będzie się bało wyzwań.

Porad w książce John’a Mediny jest jeszcze więcej. Ja zwróciłem uwagę tylko na te dla mnie najważniejsze, które może się wydawać, że łatwo zastosować, ale przecież najważniejsze jest to, żeby być szczęśliwym rodzicem i wtedy masz największe szanse wychować szczęśliwe dziecko.

Piąta góra – Paulo Coelho – [Moje spojrzenie na]

13 lutego 2015

Piąta góra - Paulo Coelho

Piąta góra – Paulo Coelho

Niektóre cuda dzieją się za sprawą ludzi

Chciałbym wspomnieć o książce Paulo Coelho „Piąta Góra”. Opowiada ona historię proroka Eliasza. Bardzo podoba mi się to, jak Paulo Coelho opisuje historię człowieka. To, jak on żyje, jak działa, jego upadki, wzrosty. Podoba mi się to, jak Paulo Coelho opisuje niektóre cuda. Jak np. na stole wdowy nigdy nie zabraknie jedzenia po tym, jak ugości Eliasza.

Niektóre cuda, być może nawet większość, dzieje się za sprawą ludzi, za sprawą ich chęci pomocy, współpracy, działania… Ludziom potrzebny jest cel. Zwłaszcza wtedy, gdy wszystko stracili. Prosta czynność fizyczna – chęć pomocy słabszym od siebie – pozwala przeżyć wtedy jeden dzień tragedii, drugi, trzeci i kolejne, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiemu zapobiec.

Są rzeczy nieuniknione, przed którymi nie wiadomo jak dobrze byśmy się przygotowywali – i tak się wydarzą. Właśnie wtedy potrzebny jest najbardziej CEL, żeby działać. Na początku, nawet bardziej mechanicznie, ale gdy przeżyjesz ten pierwszy, drugi, trzeci dzień, to nagle okazuje się, że masz chęć by dalej żyć i działać. Znajdujesz ten cel. Często właśnie na końcu czy też po prostu na drodze, którą zmierzasz. Żeby do niego dojść, musisz przeżyć różne sytuacje w swoim życiu. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale one budują Cię takim człowiekiem, który jest w stanie osiągnąć ten cel i przejść przez swoją drogę w odpowiedni sposób.

Dlaczego efekty są ważne? – Bartek Popiel [wywiad]

19 stycznia 2015

Liczy się Efekt - Bartek Popiel

Liczy się Efekt – Bartek Popiel

Adam Kopeć: Witam, Adam Kopeć z portalu „Magia Książek”. Mam dzisiaj przyjemność rozmawiać z Bartkiem Popielem, autorem bloga www.bartekpopiel.pl, przedsiębiorcą, zajmującym się produktywnością oraz autorem m.in. książki „Liczy się efekt”, o której porozmawiamy i o tematyce z nią związaną. Cześć, Bartek.

Bartek Popiel: Witam Cię serdecznie, witam wszystkich czytelników.

AK: W takim razie proste pytanie: Dlaczego liczy się efekt? Czy to nie jest czasem popadanie w pracoholizm?

BP: Nie wychodzę z takiego założenia. Generalnie efekty są bardzo ważne, są bardzo istotnym elementem jakby całego działania. Często powtarza się, a zwłaszcza w rozwoju osobistym panują różnego rodzaju mity na temat pracy z pasją np. „ Rób to co kochasz, a nigdy nie pójdziesz do pracy”. Takie różnego rodzaju powiedzenia.

AK: Czasami jest to prawdą. Do pewnego momentu…

BP: No tak, dokładnie. Czasami może być tak, że zaczynamy monetyzować to, co do tej pory było naszą pasją i nagle zaczynamy to nienawidzić. To już wtedy nie jest fun, nie jest zabawa, tylko pewnego rodzaju konieczność. Oczywiście wszystko jest kwestią jakiegoś tam złotego środka. Natomiast, dlaczego liczy się efekt? Generalnie, to możemy porównać to do takiej metafory, że ktoś może bardzo lubić swoja pracę. Powiedzmy, że mamy kogoś, kto zajmuje się ubezpieczeniami. Przychodzi do ludzi, proponuje różnego rodzaju polisy na życie i on to bardzo lubi robić. Naprawdę kocha swoją pracę, chodzi do ludzi i mówi: „Słuchajcie, to jest wam potrzebne, to się wam naprawdę przyda, bo w razie gdyby wam coś się stało, to macie ewentualnie jakieś tam środki dla waszej rodziny, czy dla dzieci, czy na jakiekolwiek inne rzeczy”. No i wszystko jest fajnie, ta osoba może chodzić i proponować, ale niestety nie sprzedaje. Opowiada o tym, lubi to robić, ale nie sprzedaje, nie ma wyników. Niestety pracodawca stanie przed trudnym wyborem, będzie musiał powiedzieć: „Super, bardzo fajnie stary, że ty to lubisz, ale niestety nie masz wyników, więc musimy się pożegnać”. Gdy masz efekty, to za to ci płacimy, jest to jakaś tam prowizja, czy innego rodzaju wynagrodzenie, więc te efekty są po prostu istotne, są niesamowicie ważne. Również efekty moim zdaniem bardzo napędzają do działania. Jeżeli widzisz – czy to nawet prowadząc bloga – jakieś statystyki, pojawiające się komentarze, ludzie się czymś dzielą… Wrzucamy jakiś filmik na YouTube i widać, że rośnie liczba osób, która obejrzała dany filmik. To jest  właśnie wynik i to po prostu cieszy. Liczy się wynik, stąd między innymi ten tytuł.

AK: Twoja książka to pierwszy na świecie 2book. Tak o niej mówisz przede wszystkim. Kto wpadł na ten pomysł i dlaczego się na niego zdecydowałeś?

BP: Koncepcja jakby totalnie nie była moja. Twórcą 2booka i w ogóle całej idei tzw. multiplanowania i multiplanerów jest Rafał Mirkowski. Człowiek, który ma opatentowane swoje multiplanery nie tylko w Polsce, ale także i w Europie. Z tego co wiem, także w Stanach Zjednoczonych. Facet wpadł na pomysł, żeby przeciąć kalendarz w poprzek no i zrobił kalendarze, które są podzielone na dwie lub trzy części. Ja mam akurat książkę, ale w tej samej formie można kupić też kalendarze. Kalendarze były pierwsze. Służą do tego, żeby osobno zapisywać sobie notatki, swoje cele roczne, a także jakieś wydarzenia z dnia bieżącego i Rafał wpadł na pomysł, dlaczego by nie zrobić książki. Sam jakby ten układ ma powodować, że to ma być bardziej produktywne i Rafał do mnie napisał: „Bartek, słuchaj, ty się zajmujesz produktywnością, czy nie chciałbyś wydać książki, która byłaby stworzona w sposób produktywny i jeszcze na temat produktywności? To byłoby super”. Ja wtedy miałem jakieś tam swoje projekty w głowie. Mimo, że nie musiałbym tych wszystkich rzeczy robić, to po prostu zawsze jak się tylko pojawia jakaś dziura czasowa w moim życiu, to pewne osoby potrafią szybko ją wypełnić i zaraz podejmuję się jakiejś nowej aktywności, ale nie dlatego, że muszę, ale po prostu dlatego, że to lubię. To mnie w pewien sposób fascynuje. Ja wtedy naprawdę nie byłem na początku skłonny, ale Rafał dodał jedną bardzo ważną rzecz: „Słuchaj, będziesz pierwszą osobą na świecie, która wyda książkę w takiej formie” i to mnie przekonało. Nie musiał dwa razy powtarzać, bo jednak fajnie coś zrobić jako pierwsza osoba na świecie. Jest to fenomenalna sprawa i można się w ten sposób tym pochwalić. Może nie jest to jakiś topowy bestseller, który mógłby konkurować z najczęściej sprzedawanymi książkami w Polsce czy na świecie, ale jest to pierwsza książka na świecie wydana w ten sposób i to już jest pewnego rodzaju wyróżnik, który jest po prostu mocny. No i rzeczywiście fajne zebrał recenzje, ale książka zebrała dobre recenzje przede wszystkim pod względem merytorycznym i to mnie najbardziej cieszy. Może teraz pytanie do Ciebie: Przeczytałeś?

AK: Przeczytałem, wiesz, że przeczytałem. Mnie akurat podoba się ta podwójna zasada Pareto. A skąd Ty bierzesz energię, żeby osiągać ten „efekt”, te sukcesy, które sam osiągasz, którymi się chwalisz m.in. na blogu?

BP: To są jakieś osiągnięcia, ale czy to są sukcesy? Nie wiem. Wiadomo, że gdy ktoś jest początkujący, a ja przebiegłem jakiś tam maraton, gdzieś tam skakałem, napisałem książki, szkolenia, to ktoś rzeczywiście może to ujmować w kategoriach sukcesu. Generalnie podchodzę do tego w ten sposób, że ja się dopiero rozkręcam.

AK: Ok, ale to już jest efekt, tak?

BP: Tak, zgadza się. To są już bardzo mocne podwaliny pod to, żeby budować cokolwiek dalej. Natomiast, skąd biorę energię? Nie wiem. Zawsze byłem człowiekiem pogodnym, optymistą i choć nie było łatwo, bo to też jest ważne, że nie było lekko, to jednak coś w pewnym momencie ruszyło. Mam takie usposobienie, że jestem takim typem ADHDowca. Jak widziałeś moje nagrania, to wiesz, że nie potrafię spokojnie stać jak słup soli przed kamerą, tylko jakby cały latam. Gdy nagrywamy materiały, to muszę mieć postawione jakieś ograniczniki, odkąd dokąd mogę się przemieszczać, bo mnie po prostu nosi. Tak mam. Takie mam usposobienie i kiedyś nawet próbowałem to poskromić. Stwierdziłem, że powinienem być bardziej poważny, w ogóle stonowany, ale źle się z tym czułem i stwierdziłem, że to nie ma sensu, że muszę być taki, jaki jestem naturalnie i to jest tak naprawdę moja mocna strona. Dlatego już jakby z tym nie walczę, a wręcz przeciwnie – nawet to eksponuję, bo myślę, że jest to coś unikalnego, coś co ludzie wynoszą nawet po moich szkoleniach. Zawsze jest ta energia, zawsze jest ten power, więc to jest super i to mi się podoba. Tak mam, nie wiem skąd to biorę. Ćwiczę biegam, staram się dobrze odżywiać…

AK: Niektórzy mówią, że to, że ćwiczysz i dobrze się odżywiasz, to już samo w sobie daje energię.

BP: Tak, oczywiście i również do tego zachęcam, bo to podnosi oczywiście endorfiny. Zaczynają się dziać różnego rodzaju procesy w organizmie, więc jak najbardziej zachęcam do tego, żeby pić dużo wody, żeby z rana poćwiczyć. Od razu człowiek czuje się zupełnie inaczej. Czy tego optymizmu można się nauczyć? Przypuszczam, że tak. Trzeba zacząć choćby od takich drobnych podsumowań, nawet na koniec dnia: co dzisiaj się dobrego wydarzyło, czego mnie to nauczyło, jak jutro mogę być jeszcze lepszy, skuteczniejszy, efektywniejszy. Tak, żeby dostrzegać sukcesy w naszym życiu, nawet te małe. Kiedyś zaproponowałem takie ćwiczenie, żeby zrobić sobie listę, co nam się w życiu udało, co osiągnęliśmy. Bardzo ważne, żeby sobie do tego co jakiś czas wrócić, bo możemy gdzieś tam w takim pędzie nie docenić…

AK: Dziennik sukcesów, jak najbardziej…

BP: Tak, dokładnie, dziennik sukcesów – żeby sobie coś takiego prowadzić.

AK: Nawet takich małych sukcesów, to jest istotne, bo ludzie często pisząc „sukces” myślą,  że to musi być coś wielkiego.

BP: Nie, absolutnie, nie zgodzę się. To tak jak mówisz, to mogą być nawet takie drobne rzeczy, np. czegoś się nauczyliśmy, opanowaliśmy 10 słówek z języka obcego. To już są takie fajne sprawy, albo  mieliśmy nastawiony budzik, a  poduszka jakby do nas mówiła: „Śpij jeszcze, przytul się do mnie”, a my jednak z determinacją się od niej oderwaliśmy, no i wstaliśmy, wzięliśmy się do roboty.

AK: Ok, to ostatnie pytanie. Co możesz poradzić takiej osobie, która jeszcze tych efektów nie ma?

BP: To jest tak naprawdę temat rzeka. To jest pytanie na książkę, Adam, co zrobić, żeby te efekty były jak tych efektów nie ma. To oczywiście też zależy od specyfiki działalności. To zależy od tego z jakiego miejsca ta osoba startuje i jaki ma sposób myślenia, ponieważ mindset też jest bardzo istotny. Natomiast taką rzeczą, którą ja bym poradził, coś co jest totalnym fundamentem dla mnie i w ogóle uważam, że to  jest fundament wszystkiego, co ja robię, to jest jednak… Ta rzecz wynika też z tego, że nie da się zmienić myślenia poprzez samo czytanie książek, blogów, czytanie takich materiałów jak ten, wywiadów, itd. To jest fajne, i to jest super inspirujące. Tom Rath napisał taką bardzo fajną książkę na temat relacji. W niej napisał, że jesteśmy średnią 5-ciu osób, z którymi najczęściej mamy kontakt. Ja się z tym całkowicie zgadzam. Czyli pierwszą taką fundamentalną sprawą , jeżeli chcemy doprowadzić do jakiejś zmiany, jest znalezienie osób, które albo idą już tam gdzie my chcemy być albo już tam są. W każdym razie, żeby znaleźć sobie takie osoby, które są te kilka oczek wyżej niż my. Na przykład chcemy stracić na wadze, to trzeba znaleźć osoby, które biegają, ćwiczą, chodzą na jakąś Zumbę, tańce, itd. Takie, które coś robią, podejmują jakieś aktywności w swoim życiu. Chcemy więcej zarabiać, no to musimy znaleźć ludzi bogatszych od nas.

AK: W skrócie – znaleźć osoby, które mają  już te efekty, które my chcemy osiągnąć. To będzie najlepsza rada dla tych osób, które jeszcze tych efektów nie mają.

BP: Tak, dokładnie. Nawet uważałbym, bo często też w środowisku rozwoju osobistego propaguje się to, żeby zerwać dotychczasowe kontakty itd. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Jeżeli rzeczywiście są jakieś toksyczne relacje, no to jak najbardziej, natomiast rodzinę, przyjaciół, znajomych mamy jednych i ja bym tego nie robił, że się nagle od wszystkich odcinam, bo tutaj mam rozwój osobisty i w ogóle… To jest niezdrowe i to się prędzej czy później odbije.  Po prostu bym poszukał jakiegoś środowiska, koła naukowego, klubu sportowego, czy to właśnie zrzeszenia przedsiębiorców, tam gdzie się spotykają, żeby po prostu z nimi przebywać. Z czasem wejdziemy z nimi w relacje i coś się zacznie dziać w naszej głowie, w naszym sposobie myślenia, w tym jak działamy, jak funkcjonujemy, w tym jak siebie motywujemy i co nas motywuje, jakie mamy przekonania… To wszystko się zaczyna zmieniać, ale to jest moje zdanie i oczywiście nie wszyscy muszą się z tym zgadzać, że fundamentem jest środowisko i ludzie, którzy nas otaczają, więc o to trzeba naprawdę mocno zadbać.

AK: Dzięki Bartek za rozmowę i do usłyszenia.

BP: Dziękuję, trzymaj się, pozdrawiam, hej.

site tracking with Asynchronous Google Analytics plugin for Multisite by WordPress Expert at Web Design Jakarta.